Trudna miłość do redagowania. Uczciwość w zawodzie korektora

Jak może wiecie, ostatnio zrezygnowałam z usług redakcji na rzecz samej korekty. Dlaczego tak się stało? Wyjaśniam we wpisie. Także to, dlaczego wciąż o redagowaniu myślę…

Cofnijmy się w czasie

Luty 2018. Miało wtedy miejsce moje pierwsze zlecenie na redakcję tekstu powieści. Byłam wówczas jeszcze w trakcie Studiów podyplomowych w zakresie Redakcyjno-Wydawniczym na UMK w Toruniu. Młoda, nieopierzona, niedoświadczona, dostałam w swoje ręce długaśną i zróżnicowaną powieść. Dziś muszę przyznać, że w istocie… była to tylko korekta. I tak z prawie każdym kolejnym tekstem, który znajdziesz w moim portfolio. Co w związku z tym?

Spójrzmy prawdzie w oczy

Zasadniczo… Jestem zatem tylko i wyłącznie korektorką! Jakie różnice występują między redagowaniem a korektą? Zacznę od tego, czego nie robi korektor. Korektor NIE wnika w strukturę powieści, w rozłożenie wątków, w logikę wydarzeń. Korektor NIE jest od utrzymania właściwych torów tekstu. Korektor w końcu NIE jest od ogólnego wydźwięku dzieła pod względem merytorycznym. Na co jednakże korektor ma wpływ, i to ogromny? Korektor działa tak, aby tekst lśnił bez błędów. Jakichkolwiek błędów – gramatycznych, interpunkcyjnych, ortograficznych czy stylistycznych. Jeśli zaś chodzi o błędy typograficzne, te eliminowane są na etapie składu tekstu, więc korektor się nimi NIE zajmuje. Korektor poprawia literówki, słowa, całe zdania. Ma w związku z tym znaczny wpływ na generalny wydźwięk tekstu – zarówno pod względem poprawnościowym, jak i ostatecznie – pod względem estetycznym czy organizacyjnym. Oprócz tego, gdy korektor ma do czynienia z tekstem po składzie, w formie pliku PDF, wtedy naturalnie zajmuje się także i błędami typografii.

Dlaczego wciąż o tobie myślę?

O, redagowaniu, dlaczego wciąż o tobie myślę; ja, zwykła korektorka? Bo jesteś wyzwaniem! Ot, po prostu. A ja wyzwania uwielbiam. Wiele osób, które internetowo znam z widzenia, reklamuje swoje usługi zarówno korekty, jak i redakcji. Podają oczywiste różnice między tymi dwoma czynnościami, stając się nawet w miarę wiarygodnymi. Zalecają prawie zawsze korektę z redakcją – czy jednak rzeczywiście ich usługa zawiera redakcję? Jaki jest ich wpływ na treść powierzanych im utworów, dzieł, tekstów? To dla mnie zagadka, bo nigdy nie byłam (i zapewne nie będę) ich klientką. Kibicuję jednakże mojej konkurencji, bo sama wciąż myślę o redagowaniu jako o świetnym, twórczym i kreatywnym wyzwaniu. Chciałabym zmierzyć się z jakąś powieścią z punktu widzenia nie tylko korektorki, ale i redaktorki. Chciałabym.

Uczciwość przede wszystkim

Staram się jak najlepiej oddawać specyfikę usług, jakie świadczę. Przede wszystkim uważam, że jestem uczciwa w tym, co robię. Nie oferuję czegoś, czego zwyczajnie nie ma. Mam w ofercie obecnie samą korektę i tego się trzymam. Zdarzyło mi się w „socialach” podpisywać vel. redaktorka. Dzisiaj tłumaczę to sobie tym, że to po prostu brzmiało lepiej… niż korektorka. Oraz tym, że sama trochę błądziłam. Od dawna już nie podpisuję się tak, bo nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. W błąd, w którym tkwiłam długi czas. Koncentruję się obecnie na dwóch dziedzinach swojej działalności: jest to copywriting (o którym więcej wkrótce) i korekta tekstów wszelakich. Chcę, by to było w 100% jasne. Jest? Mam nadzieję!

Pytania do pracujących w branży korektorskiej i/albo redaktorskiej

Nie byłabym do końca sobą, gdybym nie chciała się nieco dowiedzieć od znajomych po piórze. Nie byłabym do końca sobą bez zadania kilku pytań do ludzi z „tej” branży. Mianowicie: jakie usługi oferujecie? Czy jest to korekta, redakcja, a może korekta z redakcją? Jeśli korekta z redakcją, to jak radzicie sobie w podwójnej roli? Czym jeszcze zajmujecie się poza korektą i/albo redakcją? Jak Wy postrzegacie uczciwość w swoim zawodzie korektora czy redaktora? Będę wdzięczna za wszelkie odpowiedzi. Co myślicie o tym, co napisałam?

Moja oferta

Zajrzyj na podstronę Korekta tekstów i poczytaj, co oferuję, w jakiej cenie, co właściwie robi korektor oraz jakie mam dotychczasowe doświadczenie. Skontaktuj się ze mną szybko i wygodnie via e-mail (Olga@wlasnypokoj.com.pl), formularz na tej stronie albo przez telefon, którego numer jest na górze strony.

17 thoughts on “Trudna miłość do redagowania. Uczciwość w zawodzie korektora

  1. Długi czas byłam przekonana, że te dwa pojęcia, o jakich piszesz, to synonimy. Dopiero niedawno zrozumiałam, czym się różnią. Myślę, że wiele osób też nie do końca “czuje” różnicę.

  2. Z przyjemnością przeczytałam Twje rozważania. Redakcja jest bardzo odpowiedzialną pracą. Przez lata przez moje ręce przechodziły prace magisterskie i dyplomowe znajomych.

  3. Ciekawy wpis, będę pamiętała o tej stronie, gdyż może się zdarzyć, że będę potrzebowała takiej usługi. 🙂

  4. Korektę robię wyłącznie tekstów mojego męża, no zdarzyło mi się parę razy poprawiać dłuższe teksty. Trzeba mieć w tym zawodzie niezłe i wprawne oko, żeby wszystko wypatrzeć.

  5. Ja bym nie mogła być korektorem bo za dużo mam do poprawiania! Na ogół jak zaczynam redagować jeden wpis to wychodzą z niego trzy kolejne !!

  6. Dobrze wiedzieć jaka jest różnica. Przyznam się, że myślałam iż to to samo. Rzeczywiście bycie redaktorem to duże wyzwanie

  7. Zazwyczaj sam musiałem sobie redagować swoje teksty, a i korektę robić… Myślałem, że to to samo! A widzisz, Ty w Toruniu, a ja od 1,5 roku poza Toruniem! Ciesz się tym miejscem 🙂

  8. Przyznam, że dopiero po przeczytaniu Twojego wpisu zrozumiałam różnicę pomiędzy korektą a redakcją. Masz bardzo interesującą pracę! Trzymam kciuki, żebyś rozwijała się w wymarzonym kierunku. I podziwiam za etykę zawodową. 😊
    P. S. Jestem z Torunia i kocham to miasto!

  9. to bardzo ważne zeby rozróżniać, czym korektor tak naprawde się zajmuje, widać u Ciebie, ze podchodzisz do tego profesjonalnie 🙂

Dodaj komentarz